środa, 6 marca 2013

Sleek - Caribbean Curacao


Chyba nie muszę Wam przedstawiać żadnej paletki Sleeka, bo z tego co zauważyłam jest w tej społeczności wiele sleeko-maniaczek. ;) Jednakże jako, że sama do nich należę chyba grzechem byłoby nie wystawić tu jakieś recenzyjki na temat tych oto paletek. ;)

Na pierwszy ogień rzucam paletę Caribbean Curacao.
A oto ona:





Paletka zafascynowała mnie swoimi cudownymi kolorami, które są bardzo żywe. Kojarzy mi się ona z latem, wakacjami i dużą ilością słońca. Podoba mi się bardzo to, że kolory zostały nazwane, jako nazwy drinków, dzięki temu moja wyobraźnia wybiega jeszcze dalej - na złocistą plażę, gdzie można się napić różnych kolorowych drinków z ozdobą w postaci parasolki. ;)



Kolory:
1. Tequila sunrise - odcień perłowy, pomarańczowy, mocno napigmentowany.
2. Martini - odcień perłowy, biały, bardzo dobra pigmentacja, świetnie nadaje się do rozświetlenia spojrzenia.
3. Blue hawaiian - odcień matowy, lekko przygaszony turkus, średnia pigmentacja.
4. Bloody mary - odcień matowy, czerwony, pigmentacja nie najgorsza, choć liczyłam na trochę mocniejszą czerwień. 
5. Screwdriver - odcień matowy, żółty, dobra pigmentacja.
6. Green iguana - odcień perłowy, zieleń, bardzo dobra pigmentacja.
7. Apres midori - odcień matowy z delikatnymi drobinkami, trawiasta zieleń, pigmentacja średnia.
8. Blue lagoon - odcień matowy, intensywnie błękitny, świetna pigmentacja.
9. Purple haze - odcień matowy, ciemny fiolet, mocna pigmentacja.
10. Green martini - odcień perłowy z drobinkami, oliwkowa zieleń, mocno napigmentowany.
11. Singapore sling - odcień połyskujący, intensywny róż, nawet dobrze napigmentowany.
12. Espresso martini - odcień matowy, czarny, świetna pigmentacja, nadaje się do robienia kresek.


Jeżeli chodzi o jakość kolorów, to mają one bardzo dobrą pigmentacje... może niektóre odcienie troszeczkę odstają od reszty, ale i tak są jak dla mnie dobre. Niektóre kolorki lekko się osypują, szczególnie te perłowe, ale można sobie z tym poradzić. ;)
Kolory świetne nadają się do makijaży wieczorowych/imprezowych. No chyba, że ktoś lubi kolorowe makijaże na co dzień to też się świetnie sprawdzi. ;)

Cienie świetnie trzymają się na powiece... wiadomo, najlepiej z bazą pod cienie. Najdłużej trzymałam je 16 godzin i kolory były praktycznie w nie naruszonym stanie, więc byłam w szoku. 

Opakowanie jest solidne, dobrze się prezentuje, w środku jest dość duże lusterko, 

A oto dwa makijaże, które natchniona ostatnimi słonecznymi i cieplejszymi dniami wykonałam tą właśnie paletą:




 Od razu mówię - nie jestem mistrzynią makijaży. ;D

wtorek, 5 marca 2013

Lutowe denko & Kokardi!

Moja pierwsza notka z cyklu projektu denko!
Tak w skrócie wszystko, bo po remoncie w mieszkaniu mam trochę sprzątania. ;D



1. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu - Awokado, firmy Bielenda. 
Recenzja: TU.
Czy kupię ponownie? -Pewnie tak. :)

2. Tonik do twarzy - Ogórkowy, firmy Ziaja.
Recenzja: TU.
Czy kupię ponownie? -Już kupiłam. :)

3. Balsam do ciała - Słodkie trufle i migdały, firmy Farmona.
Recenzja: TU.
Czy kupię ponownie? -Bardzo lubiłam, ale pewnie będę próbowała innych zapachów. :)

4. Szampon wypełniający do włosów zniszczonych - Elseve Total Repair, firmy L'Oreal.
Czy kupię ponownie? -Może kiedyś. :)

5. Odżywka do włosów długich - Long Repair, firmy Nivea.
Recenzja: TU.
Czy kupię ponownie? -Jak nie znajdę nic lepszego. :)

6. Dezodorant w spreju z wyciągiem z bawełny - Dry Skin, firmy Isae.
Czy kupię ponownie? -Eee... nie.

7. Dezodorant mineralny w kulce - Extra Care Roll-on, firmy Garnier.
Czy kupię ponownie? -Możliwe. :)

8. Matujący krem do twarzy - No Problem, Eko Goji, firmy Perfecta.
Czy kupię ponownie? -Tak. :)

9. Pietruszkowy krem pod oczy - HerbikaPlant, firmy Ziaja.
Czy kupię ponownie? -Nie. Jestem w trakcie poszukiwania idealnego kremu pod oczy. :)

10. Podkład rozświetlający - Wake Me Up Foundation, firmy Rimmel.
Recenzja: TU.
Czy kupię ponownie? -Nie od razu, ale na pewno. :)

***

I tak przy okazji... Zapraszam do nowo otwartego sklepu internetowego, gdzie znajdziecie marki takie jak:


To by było na tyle. Miłego, słonecznego dnia. ;*

poniedziałek, 4 marca 2013

Mollon Cosmetics, Save&Care.


Robiąc sobie porządki znalazłam lakier, który urzekł mnie swoim kolorem od pierwszego spojrzenia, a o dziwo, nigdy nie miałam go na swoich paznokciach! Szczerze? Nawet nie wiem skąd go mam. :) 





Opis producenta:
Efektownie lśniący, łatwy w aplikacji. Dostarcza niezbędnych mikroelementów w pielęgnacji paznokci.
Formuła Save&Care zawiera w składzie wapń, cynk, magnez.



Cena:
ok. 9 zł



Pojemność:
10 ml




Według mnie lakier świetnie prezentuje się na paznokciach! Posiadam numer 54 i jest prześliczny!
Ogólnie lubię fiolety, ale ten, z lekkim brokatem pobił wszystkie odcienie jakie miałam do tej pory. 
Jednak minusem jest konsystencja, która jest bardzo rzadka, trzeba zatem uważać, by lakier nie rozlewał się na skórki. 
Przy pierwszej warstwie lakier pozostawia lekkie smugi i ogólnie słabo kryje, Natomiast nakładając drugą i trzecią warstwę (bo tyloma warstwami pokryte są moje paznokcie na zdjęciu), lakier ładnie się rozlewa i tworzy gładką, lśniącą powierzchnię. Na szczęście warstwy szybko wysychają, dzięki czemu malowanie nie trwa pół dnia.
Na paznokciach lakier nie blednie i wytrzymuje parę dni.
No i ogólnie, podobno poprawia kondycje paznokci, ale na ten temat się nie wypowiadam, bo moje paznokcie są w dobrej formie. :)




Mimo minusów, polubiłam go. :):)